

Na ten Nowy Rok
Na ten Nowy Rok siać się godzi.
Jak stary był przykry, niech nowy wynagrodzi.
Jak stary był przykry, niechaj nie wraca
a nowy stokrotnie niech wynagradza.
Te mądre słowa zawsze w pierwszy dzień Nowego Roku wypowiadał wedle dawnej tradycji mój nieodżałowany dziadek, który odwiedzał mieszkania bliskich i sąsiadów i symbolicznie, tu i ówdzie po kątach rozrzucał trzymane w garści ziarna pszenicy na znak zasiewu pod dobre i urodzajne plony wszelakiego dobra w rodzinie i w domu. Zaiste piękny to zwyczaj i aż żal, że zapomniany, bo już na wstępie w swym założeniu preferował szczerość dobrych intencji, dobrosąsiedzkich stosunków, eliminując tym samym tak rozpowszechnione pomiędzy ludźmi pojęcie zawiści, zazdrości czy w najdelikatniejszym przypadku – obojętności w stosunku do drugiego człowieka. Szkoda też, że powojenna władza w duchu umacniania ideologicznej teorii o świeckości obywatela i państwa tak zajadle tępiła i rugowała wszystko, co choćby w samym słowie odnosiło się do Boga i Jego obecności w życiu Polaka, który to jak niezgrabna poczwarka otoczona chrześcijańskimi praktykami i przekonaniami nijak ie pasowała do postępowej socjalistycznej, aczkolwiek niesuwerennej ojczyzny - Polski Ludowej. Szkoda to podwójna, bo po pierwsze wzorce podawane Polakom przez władze zdeprawowały społeczeństwo, do góry nogami przewracając wartości zawarte w nigdy nietrącącym aktualności dekalogu. Za prawidłowość zaś uważano kłamstwo, donosicielstwo, nepotyzm i wiele innych negatywnie postrzeganych przez etykę pojęć. W ten sposób chciano wyrzucić Boga i prawość z duszy i sumienia człowieka, przekształcając go w obywatela wiernie służącego ideologii Lenina, Marksa i trzeciego z „wielkiej „trójcy – Engelsa. Po drugie zaś, konsekwentnie wyrzucano Boga z języka potocznego. Czyż zawołanie do człowieka pracy szczęść Boże nie było wyrażeniem radości i życzeniami dobra względem niego? Kiedyś ludzie więcej życzyli sobie prawdziwego dobra i sami współuczestniczyli w jego wzajemnym pomnażaniu, pomagając i służąc sobą nawzajem. Dziś coraz rzadziej ludzi stać na oryginalność, na przesłanie innym własnoręcznie pisanych i przez siebie ułożonych życzeń na czas świąt. Najczęściej składają tylko swój podpis na gotowej ze sztampowo wpisanym tekstem kartce, albo ruchem jednego palca przekierowują otrzymane od kogoś życzenia i wklejają je w adresy wszystkich swoich znajomych, jakich posiadają w osobistej e-mailowej poczcie nie wyłączając z niej nawet osoby – właściwego autora życzeń. Żenujące i smutne. Wiecznie tylko narzekamy na brak czasu i nieustanną gonitwę w dążeniu do czegoś. No właśnie – ale do czego i dlaczego daliśmy się tak szalenie zniewolić, odebrać sobie wolność osobistą, stając się często bezwolnym trybikiem machiny, którą kręcą koncerny handlowe przekonując nas wszem i wobec, że czas to pieniądz i trzeba go tylko przerobić na pomnażanie swojego biznesu. A zapomnieliśmy, że czas to największy dar od Boga i nie wolno sprowadzać go wyłącznie do pieniędzy. Każdy z nas otrzymał pewien jego przydział, którego nie sposób ani w sekundzie przeżyć dwa razy. Czas nie dany dziecku, żonie, mężowi, matce, ojcu, czy komukolwiek innemu już nigdy nie powróci. To czas stracony bezpowrotnie. Więc poza czasem poświęconym na zdobywanie pieniędzy, życzę wszystkim odnalezienia w swoim życiu tego czasu, który poprowadzi nas do wolności – naszej osobistej. Wolności zwanej - człowieczeństwem.
Dodaj komentarz