Powód? Czasomierz zaczął się spóźniać. Od stycznia dodatkowo nie wybijał kurantów, co jak na główny zegar miasta jest już wystarczającym powodem do podjęcia zdecydowanych działań.
- Ja robię konserwację generalną, gruntowną – mówi Jan Dobrzański, znany sądecki zegarmistrz. – Nie wiem, czy takiej pracy się kiedyś jeszcze podejmę. Powinna być wykonywana co rok. Ostatnią wykonywałem ponad 6 lat temu. Bez wymiany oczywiście lin i konserwacji dzwonów.
Ponadto generalny remont wymaga malowania tarcz i wymiany olinowania. Podobny zakres prac przy sądeckim czasomierzu ostatni raz miał miejsce 20 lat temu.
- Najpierw remontuję mechanizm zegara – wyjaśnia Jan Dobrzański. – Został on rozebrany, wyczyszczony i złożony z powrotem. Jak zrobi się cieplej, może około końca marca, początku kwietnia, to wtedy wymienię liny, stalowe, z duszami w środku. Wtedy też czeka mnie odnawianie tarczy, jej malowanie.
Sądecki zegar, jak szacuje zegarmistrz Jan Dobrzański, to jeden z najwyżej trzech podobnych mechanizmów w Polsce. Wyprodukowany został w 1896 roku w czeskiej Pradze, nosi seryjny oryginalny numer 245. Ciekawostką jest to, że same tarcze zegarowe od mechanizmu dzieli 12 metrów. Taką drogę każdej doby pokonują trzy obciążniki. Każdy z nich waży 65 kg i wymaga podciągnięcia właśnie raz na dobę.
Z powodu nawału pracy przy remoncie zegara, legendarny sądecki rzemieślnik zmuszony był na jego czas zamknąć swój zakład zegarmistrzowski. Zwyczajnie - czynności przy sądeckich kurantach zabierają mu cały dzień.
Dariusz Poremba
Dodaj komentarz