Problem, jak się okazuje jest spory. Rabunkowe wydobycie na masową skalę skutkować może wymieraniem całych populacji rzecznych ryb. A jako że przyroda to system naczyń połączonych, na braku rzecznej fauny nie koniec.
- Szkodliwość tych inwestycji działa w różnych płaszczyznach – podkreśla Michał Cebula z Polskiego Związku Wędkarskiego. – To nie tylko szkody środowiskowe, wynikające z niszczenia ekosystemów wodnych i nadwodnych. To także problem erozji budowli hydrotechnicznych, mostów, podmytych dróg. Takie problemy powoduje eksploatacja żwiru.
Wszystkie negatywne skutki powoduje brak naturalnych osadów na dnie rzeki. Woda w szczególnie dynamicznych rzekach i potokach górskich po prostu ma dużo większą energię kinetyczną i znacząco obniżone lustro wody, co skutkuje także obniżeniem poziomu wód gruntowych.
- Skutki są wielorakie – uważa Tomasz Mikołajczyk z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. – Jeśli chodzi o ryby to zabieranie żwiru z rzek powoduje zniszczenie tarlisk. Jeżeli ryby nie mają gdzie złożyć ikry, nie wydają potomstwa, to wymierają całe populacje. To bezpośredni skutek. Bardziej długofalowym skutkiem jest obniżanie poziomu koryta rzeki, co powoduje także obniżenie poziomu wód gruntowych, przesuszanie terenu, zwiększenie siły erozyjnej rzeki.
Brak naturalnego dna sprawia, że taka rzeka, nie mając co transportować, działa jak taran, gdzieś musi wyładować swoją energię. Czy to są koszty, które nasza cywilizacja jest gotowa ponieść dla pozyskiwania kruszywa z dna rzek?
- Jest takie przysłowie: jeżeli ryby umierają, to człowiek umrze zaraz po nich – mówi Tomasz Mikołajczyk. – Odpowiada za to prosta zależność: człowiek jest zależny od wody. Doskonałym wskaźnikiem jakości wody jest obecność w niej ryb.
Stąd postulat o całkowity zakaz poboru żwiru, piasku i kamieni z dna i bezpośredniego sąsiedztwa rzek, a także ściganie nielegalnego i rabunkowego wydobycia. Petycję, podpisaną przez uczestników konferencji przesłano do Ministra Środowiska.
Na obszerną relację z konferencji, wypowiedzi ekspertów i gości zapraszamy do zakładki W OBIEKTYWIE.
Dariusz Poremba
Dodaj komentarz