Propozycje przygotowane w wydziale komunikacji wywołały spore kontrowersje. Najwięcej protestów i obaw budzą identyfikatory, które, jak twierdzą sami taksówkarze, wystawią ich na niebezpieczeństwo.
- My nie pracujemy osiem godzin, tak jak urzędnicy w ratuszu - mówi Andrzej Janowiec, który taksówką w Nowym Sączu jeździ od ponad 30 lat. - W nocy jeździmy, mamy styczność z różnym elementem i nie można powiedzieć, że to jest bezpieczne.
Autorzy projektu przekonują, że chodzi wyłącznie o możliwość identyfikacji kierowcy, bo do wydziału komunikacji docierały informacje, że pojawiają się podejrzenia czy kierujący daną taksówką to właśnie ta osoba, która ma licencję na przewóz osób.
- Identyfikatory zostały wprowadzone po to, by można było zidentyfikować kierowcę taksówki, jako osobę, która posiada licencję - mówi dyrektor Wydziału Komunikacji i Transportu UM Sławomir Rybarski. - Czyli osobę, która posiada stosowny kurs, zdany egzamin, posiada wszystkie zaświadczenia, które są potrzebne, psychologiczne, lekarskie itd.
W projekcie uchwały, który trafi pod głosowanie radnych już na najbliższej sesji rady miasta, znalazł się również m.in. wzór nowego herbu, jaki powinien być umieszczony na bocznych drzwiach. Przygotowaniem nowych oznaczeń zajmie się wydział komunikacji, ale koszty będą musieli pokryć taksówkarze. Zdaniem dyrektora Rybarskiego wszystko nie powinno kosztować więcej niż 100 zł.
- Niech przyjdzie na postój, niech pojeździ taksówką, przekona się ile zarobi za dzień i wtedy zobaczy, czy sto złotych to nie jest duży koszt - odpowiada Andrzej Janowiec.
Taksówkarze wybierają się na sesję rady miasta, gdzie zgłosić chcą sprzeciw. Andrzej Janowiec nie wykluczył nawet, że zorganizowany zostanie protest przeciwko wprowadzanym zmianom.
Sławomir Wrona
Dodaj komentarz