Od owej chwili, jak mawia sam autor, poświęca się wyłącznie malarstwu.
- Dwadzieścia lat prowadziłem pracownię konserwacji – mówi Wacław Jagielski. – Ja już wiem, że ten etap został przeze mnie zamknięty. Tak to już u mnie w życiu bywa, że zamknięcie jakiegoś pomieszczenia powoduje otwarcie drugiego. W tym wypadku malarstwo, które uprawiałem równocześnie. Teraz jednak wiem, że już chcę tkwić tylko w malarstwie i kolorze.
Ten środek artystycznej ekspresji, jak przyznaje Wacław Jagielski, jest mu najbardziej potrzebny na tym etapie życia. Swoją twórczość traktuje jak modlitwę – jest dla niego szansą afirmacji życia. Ale modli się także na inne sposoby.
- Życie w kontemplacji jest rodzajem modlitwy – przyznaje Wacław Jagielski. – Jeżeli się człowiek nad czymś zastanawia to modli się. Stratą czasu jest bezmyślne przejście przez życie, przez ten wycinek, który dał nam Bóg na ziemi. Trzeba się zastanawiać, wyciągać wnioski, mieć refleksje, złościć się, kląć, ale to jest potrzebne.
Otwierając wystawę Krzysztof Kuliś, dyrektor Biura Wystaw Artystycznych, nie szczędził autorowi ciepłych słów. Podkreślał, że jubilat na stałe wpisał się w panoramę Nowego Sącza.
- W pewnym momencie postanowił poświęcić się bez reszty malarstwu – mówi Krzysztof Kuliś. – Porzucił jak święty Franciszek doczesny świat zarobkowania i wyuczonego zawodu i zaryzykował wszystko, aby zostać malarzem. I to malarzem znaczącym, który będzie miał w polskiej sztuce swoje miejsce. Jest już jednym z najwybitniejszych sądeczan.
Wszystko to sprawia, że Wacław Jagielski czuje się być człowiekiem szczęśliwym, a artystą spełnionym.
- Ja się czuję zadowolonym człowiek… czuję się spełniony, to jest dobre słowo – wyznaje Wacław Jagielski. – Mam swoją rodzinę, którą kocham najbardziej, potem kocham malarstwo, sztukę.
Wystawę, zainaugurowaną wernisażem w piątek, 5 marca 2010 roku, można oglądać do 5 kwietnia w Biurze Wystaw Artystycznych przy ul. Szwedzkiej 2.
Dariusz Poremba
Dodaj komentarz