- Mówię o rozwiązaniu doraźnym, być może będzie to jednak na tyle stabilne, że kiedyś tam, w tym miejscu powstanie normalny przejazd - mówi B. Stawiarski.
Droga Nowy Sącz - Gródek, w miejscowości Wola Kurowska, zjechała ze zboczem góry na przełomie maja i czerwca. Od tej pory mieszkańcy miejscowości położonych na prawym brzegu j. Rożnowskiego zmuszeni są korzystać z uciążliwych objazdów drogami powiatowymi i gminnymi. Obawiają się, że zimą mogą zostać odcięci od świata.
Według wstępnej opinii geologów drogi w tym miejscu odbudować się nie da. Dodatkowe badania, których wynik ma być znany w listopadzie, odpowiedzą na pytanie, czy możliwe jest zbudowanie czegoś w rodzaju wiaduktu, który pozwoliłby ominąć osuwisko. Adam Czerwiński, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Nowym Sączu przyznaje, że mało prawdopodobne jest, by ktokolwiek wydał dziś zgodę na budowę drogi w tym miejscu, rozumie jednak, że trzeba szukać rozwiązań, które pozwolą mieszkańcom w miarę normalnie funkcjonować.
- Władze terenowe, gmina i zarządcy dróg szukają wszelkich rozwiązań, które mieszkającym tutaj ludziom pozwolą funkcjonować, dojechać do pracy czy do szkoły - mówi A. Czerwiński.
Prof. Antoni Wójcik z Państwowego Instytutu Geologicznego w Krakowie przestrzega jednak przed nierozważnym działaniem.
- Można pomyśleć o wycięciu części lasu i przejściu górą ponad osuwiskiem, ale nie ma gwarancji, że następna część zbocza się nie osunie, tym bardziej, że powyżej zauważyliśmy kolejne pęknięcie, które może lada chwila ruszyć - uważa prof. Wójcik.
Wójta nie zniechęca opinia geologów. Podobnie jak świadomość, że na oficjalną inwestycję w tym miejscu zgody nikt nie wyda.
- Wiadomo, że geolog zawsze będzie chronił własny t.., bo coś się może tam wydarzyć, ale pewne ryzyko trzeba podejmować i tyle na ten temat - mówi Stawiarski.
W poniedziałek wójt Stawiarski umówił się na spotkanie w tej sprawie z zarządcami zbiornika i z drogowcami.
Sławomir Wrona
Dodaj komentarz