Lekarze podejrzewają, że u 31-latka, który przebywa w sądeckim szpitalu, wirus pojawił się wtórnie, czyli pacjent najpierw zachorował na zwykłą grypę. Z uwagi na ciężki stan pacjent przebywa na oddziale intensywnej terapii i jest izolowany.
Samo pojawienie się wirusa nie jest dla sądeckich lekarzy zaskoczeniem.
- Tego się można było spodziewać - mówi doktor Andrzej Fugiel, zastępca dyrektora szpitala ds. lecznictwa. - Nie jesteśmy wyizolowanym regionem, w związku z tym prędzej czy później takie przypadki się mogły pojawiać, wzorem lat poprzednich. Ten przypadek był przyjęty w poniedziałek po drugiej. Potwierdzony wszystkimi badaniami laboratoryjnymi.
Pacjent czuł się źle od dwóch miesięcy, więc przyczyną choroby nie jest tzw. świńska grypa. Wirus AH1N1 pojawił się dopiero potem, twierdzą lekarze. 31-latek został przyjęty już w ciężkim stanie.
- On przyjechał 2 miesiące temu z Norwegii, dlatego że się źle czuł - dodaje A. Fugiel.
Zdaniem doktora Fugla nie ma najmniejszego powodu do niepokoju. Bliscy chorego, pomimo długiego wspólnego przebywania z nim, nie zarazili się.
W Krynicy wirus świńskiej grypy wykryto u kobiety i mężczyzny. U obojga przebieg choroby jest jednak bardzo łagodny. Mężczyzna najprawdopodobniej jeszcze dziś (piątek 14.01.2011) zostanie wypisany do domu, a kobieta ma być przewieziona na oddział pulmonologii w jednym z krakowskich szpitali. Artur Wójcik, zastępca dyrektora krynickiego szpitala ds. opieki zdrowotnej zapewnia jednak, że życiu kobiety nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. W związku z pojawieniem się wirusa w krynickim szpitalu od 12 stycznia obowiązuje całkowity zakaz odwiedzin na wszystkich oddziałach. A. Wójcik zapowiada jednak, że po przewiezieniu zarażonej kobiety do Krakowa zakaz zostanie cofnięty.
Sezon grypowy zawsze przynosi wzmożoną ilość zachorowań i tylko kwestią czasu jest, kiedy przypadki grypy pojawią się i u nas. Lekarze mają dobrą receptę na uniknięcie zachorowania.
- Stosowanie zwykłych higienicznych zabiegów - mówi A. Fugiel. - Mycie rąk, zasłanianie ust, eliminacja kontaktu, to jest wszystko. Z obserwacji wiemy, że te choroby przebiegają ciężko, ale tylko w sytuacji, gdy nakładają się na inne infekcje. W większości przypadków przebieg jest łagodny.
Taki łagodny przebieg ma właśnie przypadek, który stwierdzono u innej pacjentki, która w sądeckim szpitalu była konsultowana laboratoryjnie. Ze względu na dobry stan ogólny kobieta wróciła do domu. Na oddziale zakaźnym sądeckiego szpitala przebywa natomiast pacjent, u którego podejrzewa się AH1N1, ale u niego badania laboratoryjne jeszcze nie potwierdziły tego wirusa. Choć odwiedziny w szpitalu zostały wstrzymane, nie ma powodu do niepokoju. W Nowym Sączu zakaz odwiedzin zastosowano jako normalną procedurę w okresie zachorowań na infekcje górnych dróg oddechowych. Wprowadzona została nie po to, by wirus nie wydostał się ze szpitala, ale by zwykłych infekcji do placówki nie przynosić.
Dodaj komentarz