W środku - Stan wód w poszczególnych rzekach jest coraz niższy i to również ma wpływ na poziom wód gruntowych. Niepokojące jest to, że zaczyna się zmniejszać też poziom wód głębinowych. To zjawisko widać w skali całego kraju - informuje Marek Nieć, dyrektor Centrum Zarządzania Kryzysowego w Nowym Sączu.
Spółka Sądeckie Wodociągi codziennie dowozi wodę do kilkunastu gospodarstw. Urywają się telefony w dziale transportu. Zgłaszają się głównie mieszkańcy dzielnic Poręba Mała i Zawada.
- Wodę rozwozimy praktycznie na okrągło w zależności od potrzeb. Bywają dni, że robi się dwanaście, trzynaście kursów. Jest to duże obciążenie dla firmy i działu transportu - mówi Tomasz Kotarba, kierownik działu transportu w Sadeckich Wodociągach.
Żeby cała operacja trwała krócej cysterna jest napełniana przy miejskich hydrantach. Dostawa wody trwa od 40 minut do godziny.
- Cały rok, praktycznie od wiosny przez lato, aż do teraz zamawiamy wodę. Najtrudniej jest teraz. Największym problemem jest dojazd. Jak zabraknie wody w weekend lub święta to jedziemy po wodę do sklepu. Po prostu trzeba to przeczekać - mówią mieszkańcy Poręby Małej.
Sądeckie Wodociągi mają jeden samochód do przewożenia wody pitnej. Zwykle służył on do dostarczania wody podczas awarii. Teraz kursuje cały dzień.
- W Nowym Sączu od lipca, czerwca zeszłego roku panuje susza. Najczęściej daje się we znaki w południowych częściach miasta i tam dowozimy wodę. Dzieje się tak na okrągło - mówi Janusz Adamek, prezes Sądeckich Wodociągów.
Susza nie jest problemem przejściowym. Według synoptyków, brak wody będzie utrudniał życie sądeczanom co najmniej do czerwca. Długoterminowe prognozy należy jednak traktować z przymrużeniem oka. Ratunkiem może się okazać odwilż.
Krystyna Pasek
Dodaj komentarz